Łużyce w planie dywersji polskiego wywiadu wojskowego w latach 1931-1939

Grudzień 30, 2010

Aleksander Woźny, Łużyce w planie dywersji polskiego wywiadu wojskowego w latach 1931-1939. Operacyjne działania dywersyjne Ekspozytury nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego na kierunku zachodnim, Opole 2010, Seria: Biblioteczka Stowarzyszenia Polsko-Serbołużyckiego „Pro Lusatia” nr 4. Ss. 327.

Sprawa współpracy Łużyczan z polskim wywiadem wojskowym przed rokiem 1939 nie doczekała sie do tej pory całościowego i w pełni wiarygodnego opracowania, toteż z uznaniem należy przyjąć trud Aleksandra Woźnego. Zwłaszcza, że materiały archiwalne wytworzone przez Oddział II Sztabu Głównego WP zostały częściowo zniszczone, a częściowo rozproszone. Co więcej, specyfika źródeł XX-wiecznych powoduje, że w toku kwerendy trzeba przerzucić niesłychane objętościowo ilości dokumentów, które do sprawy często nic nie wnoszą, ale zatrudniają czas i pieniadze (kserokopie), a wymagają dobrej znajomości dwóch zasadniczych dla polskich dziejów języków obcych – niemieckiego i rosyjskiego. W wyniku katorżniczej kwerendy autor ustalił i zaprezentował zupełnie nowe fakty, które potwierdzają zainteresowanie przedwojennego polskiego wywiadu wojskowego tematyką łużycką i współpracę Pawoła Nowotnego, Wojćecha Kóćki, Michała Nawki, dr Jana Cyža, Pawoła Cyža i innych Łużyczan z Ekspozyturą nr 2 Oddziału II Sztabu Głównego w osobie kpt. Wojciecha Lipińskiego, który dla potrzeb konspiracji używał kryptonimu „Michał” (było to właściwie hasło kontaktowe, używane nie tylko przez Lipińskiego). Szczegóły tych arcyciekawych działań wywiadowczych pozostawiam czytelnikowi, aby nie psuć przyjemności lektury własnej. Warto tylko wspomnieć, że praca Woźnego porusza również wiele innych zagadnień, omawiając historię Łużyc od czasów średniowiecza (rozdział 1), przedstawiając zagadnienie łużyckie w oczach polskiej służby dyplomatycznej i konsularnej w latach 1919-1939 (rozdział 2), opisując sytuację polityczną w Niemczech po 1933 roku w ocenach polskiego MSZ, MSW i Oddziału II Sztabu Głównego (Rozdział 3), a także prezentując położenie Łużyczan w III Rzeszy (Rozdział 4). Historyków zawodowych z pewnością zainteresuje także analiza stanu zachowania i rodzaju wykorzystanych źródeł zawarta w rozdziale siódmym. Do pochwał pod adresem autora należy zaliczyć dogłębną znajomość tła historycznego: dziejów Łużyc, hitlerowskich Niemiec i polskiego wywiadu wojskowego.

Ustalenie i potwierdzenie współpracy czołowych łużyckich działaczy z polskim wywiadem wojskowym jest dla historii polskich działań na rzecz Łużyc po roku 1945 również niesłychanie pożytecznym i doniosłym odkryciem. Pokazuje bowiem w jaki sposób pozornie beznadziejne wysiłki ludzi ideowych „wracają” po latach w postaci odrodzenia łużyckiego narodu i jego elity (a że władze Polski Ludowej nie chciały i nie umiały wykorzystać efektów marnie przecież finansowanej ideowej pracy Lipińskiego i jego współpracowników jest osobnym zagadnieniem). Nasuwa się jednoznaczny wniosek, że bez pracy Ekspozytury nr 2 Łużyczanie mieliby poważne trudności z przetrwaniem strasznego okresu II wojny światowej, że kontakt z polskimi oficerami był dla nich nie tylko materialnym, ale i psychicznym przygotowaniem do wielkiej próby życia.

Ponieważ recenzja krytyczna jest dla autora znacznie bardziej pożyteczna, niż peany pochwalne nie sposób nie wymienić kilku wad, zarówno w dziedzinie wykorzystania źródeł, jak i struktury książki. Do mankamentów pracy Woźnego zaliczyć można przede wszystkim:

  • zupełny brak jakiegokolwiek indeksu (nazwiska, miejsca);
  • jednak nieco zbyt obszerny wykład o historii Łużyc od średniowiecza; zamiast tego przydałby się solidny wykład o genezie, metodach pracy, strukturze, regulaminach i roli w strukturach władz II RP polskiego wywiadu wojskowego, na tle którego można by pełniej zrozumieć niektóre aspekty działalności organizacji „Michał” (zasady pracy operacyjnej, rola służby wywiadu w ustroju państwa itp).
  • zdecydowanie zbyt obszerny wykład charakteryzujący rozwój i funkcjonowanie ustroju hitlerowskiego (czytelnik może się zapoznać z tą tematyką w niezliczonej liczbie publikacji zarówno popularnych, jak i naukowych)
  • niewykorzystanie w najmniejszym stopniu zasobu Instytutu Pamięci Narodowej pod kątem „zagadnienia niemieckiego”; jest bowiem prawdopodobne, że nie tylko informacja wojskowa (z której akt autor korzystał), ale i kontrwywiad MBP próbował odtworzyć historię Oddziału II w celu unieszkodliwienia szpiegostwa na rzecz wywiadu zachodnioniemieckiego i amerykańskiego;

Wątpliwości budzić także może interpretacja jednego z cytowanych dokumentów, a mianowicie relacji W. Lipińskiego złożonej przed komisjami rządu na uchodźctwie, badającymi przyczyny klęski wrześniowej. Trudno niestety o bardziej niewiarygodne źródło, gdyż komisje te były w znacznej mierze narzędziem dla pozbycia się niewygodnych oficerów. Jeśli – jak stwierdził autor – W. Lipiński należał do jednego ze ścisłych gremiów kierowniczych polskiego wywiadu (tak zwany Komitet Siedmiu, „K-7”) przed wojną, należy się spodziewać, że w relacji nie pisał całej prawdy o swojej pracy wywiadowczej z obawy przed zaliczeniem go do „reżimu” sanacyjnego. Podobnego krytycyzmu wymagają ustalenia informacji wojskowej a także hitlerowskich służb specjalnych oparte na przechwyconych materiałach Oddziału II SG. Temat wykracza poza zakres pracy autora, dlatego pozostaje westchnąć do Nieba o porządną rozprawę, która mogłaby odpowiedzieć na pytanie, czy istotnie pozostawione („przypadkowo” i w „pośpiechu”) Niemcom przez polski wywiad dokumenty były aż tak ważne z punktu widzenia strategicznego i czy przypadkiem nie mieliśmy tutaj do czynienia z wydaniem Niemcom na pastwę bezużytecznej już agentury. Jeśli bowiem polski wywiad był aż tak skuteczny w rozpracowaniu niemieckiego przemysłu zbrojeniowego (o czym wspomina autor), jeśli polski sztab ze znaczną ścisłością był w stanie zidentyfikować dyslokację niemieckich dywizji nad granicą w sierpniu 1939 roku i w zasadzie dobrze przewidzieć główne kierunki natarcia, to trudno zakładać tak wielką lekkomyślność czy wręcz głupotę niegłupich przecież ludzi. Tempo niemieckiej ofensywy było rzeczywiście zaskakujące, ale ludzie wywiadu zazwyczaj pracują w sposób nieszablonowy i muszą być gotowi do improwizacji.

Mimo tych zastrzeżeń, praca Woźnego wnosi nowe fakty, ważne tak z punktu widzenia historii stosunków międzynarodowych i wywiadu, jak i istotne dla dziejów kontaktów polsko-łużyckich w wieku XX. Jest interesująca dla wszystkich przyjaciół Łużyc. Czytelnik z pewnością nie będzie zawiedziony.

Jakub Brodacki

Reklamy
%d blogerów lubi to: