Jarocińskie inicjatywy wspomagające rozwój ruchu narodowościowego Łużyczan

Grudzień 18, 2010

Jakub Staszak

Jarocińskie inicjatywy wspomagające rozwój ruchu narodowościowego Łużyczan

Zakończenie II wojny światowej przyniosło w Europie Środkowej poważne zmiany. Oprócz sowieckiej dominacji oznaczało przesunięcie granic i utratę nawet formalnej niepodległości przez niektóre państwa tego regionu, jak Litwa, Łotwa i Estonia. Oznaczała także kres wpływów Niemiec w tym regionie na 45 lat i znaczne przesunięcie granic państwowości niemieckiej na zachód. Ten właśnie aspekt nowego podziału świata zrodził nadzieje wśród zamieszkujących nas Sprewą Serbów Łużyckich. Były to nadzieje na oderwanie Łużyc od Niemiec i niepodległy byt bądź przyłączenie do któregoś z sąsiednich państw słowiańskich.

Kwestia została podjęta przez samych Serbów dwutorowo. Z jednej strony w 1945 r. utworzony został Łużycki Komitet Narodowy, działający w Pradze, który dążył do uzyskania poparcia władz czechosłowackich oraz Józefa Stalina dla dążeń łużyckich. Celem było przyłączenie Łużyc do Czechosłowacji jako autonomicznej jednostki. Projekt ten szybko jednak upadł ze względu na pojawienie się w łonie Komitetu projektów dążących do uzyskania pełnej niepodległości Łużyc. Oznaczało to upadek koncepcji opierających się na ścisłej współpracy z Czechosłowacją. Komitet podjął działania zmierzające do uzyskania poparcia na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, rozwijając na początku 1946 roku szeroko zakrojoną akcję informacyjną w Londynie. Jednocześnie sprawą łużycką starano się zainteresować Bolesława Bieruta, który nieoficjalnie zdradzał przez pewien czas sympatie prołużyckie. W tym samym czasie nastąpiła też ważna zmiana w samej organizacji, która przystosowywała się do konieczności reprezentowania Serbów Łużyckich na arenie międzynarodowej. Na zjeździe w Budziszynie wybrany został Krajowy Komitet Narodowy, z którego wyłoniła się Rada Narodowa1.

Równolegle z Komitetem Narodowym funkcjonowała organizacja mająca korzenie w strukturach istniejących przed objęciem władzy w Niemczech przez nazistów. Była to Domowina, związek wszystkich stowarzyszeń łużyckich. Domowina będąc organizacją nastawioną bardziej na działania kulturalne niż polityczne stawiała na autonomię w ramach Niemiec i równouprawnienie języków łużyckich (górnołużyckiego i dolnołużyckiego). Takie postawienie sprawy miało być bardziej strawne przede wszystkim dla Stalina. Rzeczywiście, Komitet Narodowy został przez władze radzieckie zakazany we wrześniu 1946 r. jako organizacja „nacjonalistyczna”. Nie dopuszczono także do utworzenia łużyckiej partii socjalistycznej. W tej sytuacji Domowina poparła komunistów z SED. Było to podyktowane koniecznością przystosowania się do warunków dyktowanych z Moskwy. Rozwiązanie i przejście do podziemia Komitetu Narodowego i Rady Narodowej, oraz zepchnięcie Domowiny na pozycje działalności przede wszystkim kulturalnej pozwoliło władzom radzieckim na ogłoszenie niezdolności narodu łużyckiego do samodzielnego bytu państwowego. Jednakże ta opinia miała głębsze tło. ZSRR dążył do zdobycia władzy w całych okupowanych Niemczech licząc na zwycięstwo komunistów z SED w wyborach. W takiej sytuacji nie mógł popierać planów oderwania od państwa niemieckiego kolejnych terenów. W późniejszym okresie ZSRR dążył do wzmocnienia wschodnich Niemiec, co również przesądzało o bezskuteczności zabiegów o niepodległość, czy nawet szerszą autonomię Łużyc. Tym samym działania Komitetu Narodowego od początku skazane były na porażkę, a ograniczone cele Domowiny miały szanse realizacji tylko w zakresie polityki kulturalnej i językowej2.

Organizacją, która od początku do końca swojej działalności nastawiona była na działalność wspierającą aspiracje Łużyczan był Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Powstał on w roku 1945, ale jego źródeł należy doszukiwać się jeszcze w roku 1939, kiedy to jego późniejszy założyciel, Alojzy Stanisław Matyniak z Krotoszyna, rozpoczął badania tematyki serbołużyckiej od lektury artykułu „Tragedia narodu łużyckiego” w „Kurierze Poznańskim”3. Obudzone wówczas zainteresowania zaowocowały powstaniem zawiązku przyszłego „Prołużu” w Krotoszynie jeszcze w okresie okupacji. Działający w konspiracyjnej organizacji młodzieżowej „Odrodzenie” Matyniak wygłosił na jednym z zebrań 1 stycznia 1943 r. referat o tytule „Nad Łużycami polska straż!”4. Tytuł referatu stał się później hasłem „Prołużu”. Powstanie i rozwój organizacji związały się z późniejszymi losami Matyniaka, który podjął studia historyczne na Uniwersytecie Poznańskim. W 1945 roku „Prołuż” uzyskał ramy organizacyjne jako organizacja akademicka, początkowo jako Akademickie Koło Przyjaciół Łużyc „Prołuż”, powstałe 12 września 1945 r. na seminarium z historii Słowian Zachodnich u prof. Widajewicza, które uzyskało niezbędną aprobatę Ministerstwa Oświaty5. Wkrótce jednak struktura rozwinęła się w ogólnopolską. Organizacja przyjęła ostatecznie pełną nazwę Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Spotkanie założycielskie miało miejsce 18 listopada 1945 roku w Poznaniu, w klasztorze Dominikanów6. Centrala „Prołużu” została zatwierdzona przez Ministerstwo Oświaty 16 grudnia 1945 r.7 Trzeba tu zaznaczyć, że tworzone w całej Polsce terenowe oddziały funkcjonowały niekiedy pod nazwą Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż” bądź Związek Obrony Łużyc „Prołuż”, istniały także koła szkolne przy szkołach średnich. 9 kwietnia 1949 roku próbowano zalegalizować Towarzystwo Przyjaciół Łużyc „Prołuż” w formie stowarzyszenia rejestrowanego, jednak był to już okres, gdy organizacja stała się niewygodna dla władz komunistycznych i do rejestracji nie doszło, a „Prołuż” do końca istnienia działał jako związek akademicki8.

Pierwszym prezesem „Prołużu” został właśnie Matyniak, który rozwinął bardzo aktywną działalność. Zgodnie ze statutem, celami „Prołużu” były:

  1. obrona praw wolnościowych narodu łużyckiego;

  2. uświadamianie kraju i zagranicy o znaczeniu sprawy łużyckiej;

  3. wzajemna wymiana dóbr kulturalnych narodów polskiego i łużyckiego;

  4. studium zagadnień Słowiańszczyzny Zachodniej;

  5. budzenie czujności świata wobec niebezpieczeństwa niemieckiego.

Tak ujęte cele organizacji były akceptowane przez Ministerstwo Oświaty jeszcze w marcu 1947 r.9

W początkowym okresie działalności „Prołuż” mógł więc liczyć na przychylność władz państwowych. Wynikało to z jednej strony z nie do końca uregulowanej polskiej granicy zachodniej, co umożliwiało użycie kwestii łużyckiej jako argumentu w przetargach politycznych przez stronę polską oraz kwestii przesunięcia dalej na zachód przesiedlanych na Łużyce Niemców sudeckich10, z drugiej z niezobowiązującego poparcia, jakie komuniści udzielali działalności prołużyckiej, chcąc uzyskać ideologiczną legitymizację swej władzy w oczach polskiego społeczeństwa.Dzięki temu „Prołuż” mógł angażować w swoje akcji również lokalne władze, a nawet wojsko. Tak stało się w Krotoszynie, gdzie już 15 września 1945 roku zorganizowano uroczystości w koszarach II Łyżyckiej Dywizji Artylerii Wojska Polskiego z udziałem S. Matyniaka pod hasłem „Tu mieszka naród słowiański – Serbowie Łużyccy”11. Uzyskano poparcie w wielu instytucjach, między innymi zainteresowano sprawą łużycką wojewódzkie rady narodowe, zakładano koła szkolne, nawiązywano kontakty z przedstawicielami najwyższych władz państwowych. W roku 1946 Stanisław Matyniak i wiceprezes „Prołużu” Walery Chrzanowski spotkali się w Warszawie z wiceprezesami Krajowej Rady Narodowej, którzy obiecali poparcie. Najbardziej spektakularna była jednak rozmowa Matyniaka z Jakubem Bermanem. Miała ona duży wpływ na powodzenie prowadzonej m.in. przez Polski Związek Zachodni akcji zmierzającej do uwolnienia z obozów jenieckich na Śląsku jeńców narodowości serbołużyckiej12. „Prołuż” także organizował liczne „schadzowanki prołużyckie” – imprezy łączące kabaret z prezentacją kultury łużyckiej i propagandą problematyki łużyckiej. Finansowano pobyt w Polsce studentów narodowości łużyckiej, organizowano wypoczynek dzieci łużyckich w Polsce, współpracowano z działaczami łużyckimi.

Niestety, rozwijająca się działalność „Prołużu” uległa pod koniec lat 40-tych załamaniu. Złożyły się na to dwa czynniki. Przede wszystkim ostatecznie ustaliła się polityka ZSRR wobec wschodnich Niemiec, a co za tym idzie również polityka państw uzależnionych od ZSRR. Nie było w niej już miejsca na popieranie koncepcji zakładających popieranie niepodległościowych czy choćby autonomicznych dążeń Łużyczan. Drugim czynnikiem była odporność „Prołużu” na próby sterowania organizacją.

Próby wpływania na „Prołuż” władza komunistyczna podejmowała przy różnych okazjach. Temu celowi służyła m. in. dotacja przekazywana przez Ministerstwo Oświaty13. Próby zaprzęgnięcia „Prołużu” do rydwanu polityki komunistycznych władz Polski opierały się na zasadzie kija i marchewki. Jest to dobrze widoczne w kontaktach organizacji z władzami centralnymi. Oto podczas konferencji w Warszawie w dniach 18 – 22 listopada 1947 r. radca Łobodycz z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nakreślił w ogólnych słowach aspekty obecnej polityki zagranicznej Polski, stwierdzając, że na tym tle praca „Prołużu” powinna zmienić swój kierunek dotychczas o nastawieniu ekspansywnym na ściśle badawczo – naukowy oraz, że ze względu, że obecny kierunek polityki zagranicznej Polski i Słowiańszczyzny wymaga pewnego przemilczeniu zagadnienia Łużyc, praca „Prołużu” poświecona ściśle pomocy materialnei i kulturalnej przyniesie Łużycom znacznie więcej14. Również wizyta w Komitecie Słowiańskim przyniosła próby ograniczenia działalności „Prołużu”: minister Trojanowski w niezrozumieniu naszych celów i sposobów ich realizacji zarzucił „Prołużowi”, jakoby ten świadomie i celowo w ramach swojej pracy politykę wyodrębnienia się z ogólnego kierunki polityki słowiańskiej, dając asund w prasie zagranicznej do podkreślenia naszych słusznych dążeń, jako dążeń imperialistycznych (…) Pan minister Trojanowski zarzucił niesłusznie „Prołużowi” jakoby prowadził politykę gromadzenia w swych szeregach członków, niezgadzających się z dzisiejszą rzeczywistością polityczną. Organizacji obiecano dotację pod warunkiem przedstawienia preliminarza budżetowego i przeprowadzenia weryfikacji członków15.

Z kolei podczas kolejnej konferencji w dniach 1 – 3 marca 1948 r. atmosfera była zupełnie inna. Pan radca Łobodycz scharakteryzował krótko obecną sytuację polityczną, która dozwala na intensywniejsze zajęcie się sprawą Łużyc, nie tylko pod względem naukowym i kulturalnym lecz także pod względem politycznym16. Komitet Słowiański również tym razem nie miał żadnych zastrzeżeń do „Prołużu”, a dotacja została podniesiona.

Natomiast kolejna konferencja w stolicy, w dniach 9 – 10 kwietnia 1948 r., a więc ledwie miesiąc później, przynosi kolejną zmianę kursu. Przede wszystkim nie udało się uzyskać poparcia planów utworzenia stoiska prołużyckiego na Międzynarodowych Targach Poznańskich: radca Łoboda nie wyraził zgody na stoisko propagandowo – polityczne. Może być jedynie gospodarcze w ramach prezentacji radzieckiej strefy okupacyjnej. Schadzowanka w Zakładach H. Cegielskiego nie byłaby mile widziana w czasie targów międzynarodowych. Zastrzeżono, że referat prezesa Matyniaka nie ma zawierać własnych, jak to określono, „horoskopów”. Komitet Słowiański również ponownie zmienił nastawienie do „Prołużu”: dyrektor Kwiatkowska ostro zapytała o sprawę reorganizacji „Prołużu”, prosiła stanowczo o przybycie jednego z panów, którzy sprawę tę z ministrem Trojanowskim omawiali (…). Subwencja jest uzależniona od tej rozmowy(…). Zdołano uzyskać jedynie środki na stypendia dla studiujących w Polsce Łużyczan i na nagrody w planowanym konkursie17. Poparcie dla „Prołużu” nie wynikało więc z ogólnych założeń polityki zachodniej. Było jedynie bieżącą grą, zmierzającą w znacznym stopniu do uzależnienia od władz prężnie rozwijającego się ruchu prołużyckiego. Pole działania dla niezależnych od komunistów organizacji, takich jak „Prołuż”, zacieśniało się coraz bardziej.

Samodzielność i brak podporządkowania się władzy, a jednocześnie ciągłe podnoszenie kwestii samostanowienia Łużyc, spowodowały stopniowe oddalanie się podporządkowanych komunistom organizacji, takich jak Polski Związek Zachodni i Komitet Słowiański, od „Prołużu”18. Próbowano temu przeciwdziałać, eksponując postać gen. Karola Świerczewskiego, dowódcy 2. Armii Wojska Polskiego walczącej w 1945 roku pod Budziszynem, jako patrona działań prołużyckich. Miało temu służyć zorganizowanie obchodów rocznicy śmierci gen. Świerczewskiego połączonych z intensywną propagandą sprawy łużyckiej. Komitet zaplanowanych obchodów powstał w czerwcu 1947 roku przy poznańskiej Centrali „Prołużu”. Jednak próby wciągnięcia władz do organizacji uroczystości, pomimo uzyskania niekiedy znacznych funduszy od monitowanych organów terenowych, na dłuższą metę nie przyniosły zamierzonego efektu. Przedstawiciele wojewody poznańskiego odmówili udziału w tej inicjatywie, uzasadniając to m. in. tym, że członkowie Zarządu AZPŁ „Prołuż” nie umieli w sposób przyzwoity zapoczątkować akcji, gdyż wpierw uchwalili na swych zabraniach wewnętrznych powstanie Komitetu i zakreślili ściśle jego cele bez uprzedniego zaproszenia Obywatela Wojewody lub przynajmniej porozumienia się z Urzędem Wojewódzkim i przynieśli do podpisu gotową odezwę a prawdopodobnie nawet ją wydrukowali19. Ponadto podnoszono rozbieżność między możliwościami organizacji akademickiej a założonymi celami, nieprzystawanie celów do „politycznych wskazań chwili”, fakt tożsamości członków komitetu z Zarządem „Prołużu”. Co ciekawe, decyzję o odmowie współpracy podjęto w porozumieniu z przedstawicielem Komitetu Słowiańskiego dr Śluzarem20. W tej sytuacji próba wciągnięcia władz do organizacji obchodów przez bezpośrednie zwrócenie się do Ministra Administracji Publicznej E. Osóbki-Morawskiego nie przyniosła rezultatów. Podobnie nie przyniosły rezultatów podjęte w roku następnym, a wspomniane wyżej próby zorganizowania stoiska na Międzynarodowych Targach Poznańskich. Jednak w ramach przygotowań do urządzenia takiego stoiska „Prołuż” zwrócił na siebie baczną uwagę władz. Rozesłano bowiem liczne prośby o wsparcie finansowe do wojewodów, ci zaś zwrócili się o opinię do Ministerstwa Administracji Publicznej. To z kolei zwróciło się o informację do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Efektem była notatka sporządzona przez Romana Kochańskiego. Podnoszono w niej, jakoby działalność „Prołużu” podważała pośrednio ustalenia z Poczdamu, a tym samym polską granicę zachodnią. Usiłowano powiązać „Prołuż” ze demaskowanym spiskiem faszystów łużyckich na terenie Łużyc przeciwko ZSRR21. Wykazywano brak podporządkowania się MSZ, stwierdzono także, że pod pozorami pomocy kulturalno – oświatowej, w istocie jest prowadzona akcja polityczna22. Nic dziwnego, że końcowym wnioskiem było rozwiązanie „Prołużu”23.

W podobnym tonie wypowiedział się Urząd Wojewódzki Poznański w tajnym piśmie do Ministerstwa Administracji Publicznej – Departament Polityczny z dnia 23 kwietnia 1949 r., gdzie stwierdzono: jeśli chodzi o działalność „Prołużu” to uważamy, że istnienie „Prołużu” jest niecelowe i szkodliwe. „Prołuż” jest schronieniem elementów szowinistycznych (…)24. Podobne opinie coraz częściej pojawiały się w oficjalnych pismach. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Organizacja straciła lokal w Akademii Handlowej w Poznaniu, przenosząc się do gabinetu prof. Kostrzewskiego, zakazano działalności kół „Prołużu” w szkołach średnich, wreszcie 28 maja 1949 r. Alojzy Matyniak i Jan Szymański zostali aresztowani, a następnie byli sądzeni wraz z członkami organizacji Polskie Rycerstwo Mariańskie „Odrodzenie”; dzięki kunsztowi obrońcy, mec. Rusta sprawa została umorzona na mocy amnestii25.

Matyniak po zwolnieniu zrezygnował z funkcji prezesa licząc, że organizacja dzięki temu przetrwa. Nie przyniosło to jednak rezultatu. Ostatnie koła terenowe „Prołużu” likwidowano do roku 1950-go26.

Jarociński „Prołuż” dzielił losy ogólnopolskiej organizacji – od entuzjastycznego początku, przez owocną pracę społeczną, do smutnego końca po zduszeniu zapału przez przemoc komunistycznej władzy. Powstał z inicjatywy ówczesnego wicestarosty jarocińskiego, dr Leona Kaczmarka. Jeszcze podczas okupacji napisał on w Jarocinie broszurę „O prawo życia dla Łużyczan”, której uzupełnione wydanie ukazało się w 1945 roku nakładem Polskiego Związku Zachodniego i Powiatowego Oddziału Informacji i Propagandy w Jarocinie27. Nic dziwnego, że jarocińskie koło „Prołużu” powstało w Jarocinie szybko, bo już 3 kwietnia 1946 r. Na czele zarządu tego koła stanął znany społecznik, Antoni Świerkowski, ponadto w skład zarządu weszli wicestarosta Leon Kaczmarek i Władysław Banaszak, zaś sekretarką Koła został córka prezesa Świerkowskiego, Irena Świerkowska28.

Jarociński „Prołuż” prowadził ożywioną działalność. Ufundowano stypendia dwóm studentom łużyckim, którzy często odwiedzali Jarocin29. Starano się organizować „schadzowanki prołużykie”. Program takiej „schadzowanki”, która odbyła się w Bursie Gimnazjalnej w Jarocinie 1 września 1947 roku obejmował30:

  1. pieśni polskie w wykonaniu orkiestry Związku Zawodowego Kolejarzy

  2. zagajenie przedstawiciela Polskiego Związku Zachodniego

  3. śpiew dzieci łużyckich „Łuzica Słowjanska”

  4. referat o Łużycach

  5. hymny łużycki i polski w wykonaniu orkiestry Związku Zawodowego Kolejarzy

  6. deklamację Łużyczanina „Serbów Wótcny Kraj”

  7. deklamację uczennicy polskiej „Most nad Nisą”

  8. śpiew dzieci łużyckich „Ha widzu-li ptacata cahnyć” („Odlot ptaków”)

  9. taniec dzieci łużyckich

  10. przemówienie Jana Żura, sekretarza organizacji młodzieży łużyckiej

  11. odśpiewanie „Roty”

O akcji organizowania „schadzowanek” prezes Matyniak pisał do przedstawicieli Uniwerstytetu Poznańskiego: Schadzowanka Prołużycka posiada już swoje tradycje. Nie tylko Poznań zdobywała szturmem dla sprawy Łużyc, ale święciła triumfy w innych ośrodkach prołużyckich, w Krotoszynie, Jarocinie i Zielonej Górze (…)31.

Organizacja schadzowanki była związana z zakończenie największego sukcesu jarocińskiego „Prołużu”. W 1947 roku do Jarocina przybyło na kolonię 32 dzieci łużyckich. W ich wspomnieniach pobyt w Jarocinie wyglądał następująco: Po południu 7 lipca znowu wsiedliśmy (w Poznaniu – przyp. J. S.) do pociągu, tym razem jadącego do Jarocina. (…) Prołuż – Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc – zapłacił za nasze bilety na tych ostatnich 70 kilometrach. Nie potrzebowaliśmy bać się kontrolerów. (…) Zresztą kontroler nie był taki groźny. Kiedy usłyszał, że jesteśmy Łużyczanami, roześmiał się i poszedł sprawdzać innych. (…) W Jarocinie było tak, jak bywa wszędzie na dworcach: po schodach w dół – prosto dalej – po schodach w górę – i u celu! Tam przy schodach stał niewysoki mężczyzna w białym ubraniu a z nim jeszcze paru innych. (…) Zaprowadzili nas do gmachu gimnazjum. Znowu dostaliśmy placki (…) Wszystko nam się podobało! (…) Pytaliśmy naszego wychowawcę o nazwisko tego pana w białym ubraniu (…). „To jest pan Świerkowski”(…) Nie chcemy opowiadać o każdym dniu. (…) Chcemy opowiedzieć o tych najpiękniejszych i najszczęśliwszych naszych wakacjach w sposób ogólny. (…) Często odwiedzali nas nasi przyjaciele z Jarocina. Burczymucha (takie przezwisko dzieci łużyckie nadały Antoniemu Świerkowskiemu – przyp. Jakub Staszak) przynosił torty. Jerka, jego córka, znalazła sobie przyjaciółkę – naszą małą Różę. Pan starosta Kaczmarek był często z nami, traktowaliśmy go jak ojca. Pani Banaszakowa, przedstawicielka Ligi Kobiet (…) ze swoją przyjaciółką i dzielną pomocnicą panią Gruszczyńską, czuwały nad porządkiem w kuchni. Panowie Banaszak, Zapłata i Tobolski natomiast, mimo że nas często nie odwiedzali, jeszcze lepiej o nas dbali, choć na inny sposób. Również pan Frąckiewicz była prawie każdego dnia między nami. Przybyli też do nas goście z Poznania. (…) Chłopcy z chłopcami, dziewczyny z dziewczynami, łużyckie dzieci z polskimi i na odwrót – tak się bawiliśmy przez cztery przepiękne tygodnie. Znaleźliśmy sobie kolegów i koleżanki – Bóg da, na całe życie!32

Aktywność jarocińskiego „Prołużu” była od początku dostrzegana przez działaczy łużyckich. Już 22 czerwca 1946 roku zawitał do Jarocina Pawoł Cyż, przedstawiciel Łużyc w Polsce. Jego przyjęcie było znaczną uroczystością. Odbyła się parada wojskowa, a wicestarosta Kaczmarek wygłosił przemówienie, w którym stwierdził: Bohaterskie zmagania Łużyc z odwiecznym wrogiem Słowiańszczyzny są nam dokładnie znane. Witając pana jako ich przedstawiciela, pragnę wyrazić zapewnienie, że wysiłki Serbo–Łużyczan my – Polacy – dobrze rozumiemy i oceniamy, a co za tym idzie z całą świadomością – popieramy. Do przeszłości należą już czasy, kiedy Wy, Serbo-Łużyczanie, marzyliście o tym, by utrzymać się jako naród odrębny kulturalnie i językowo w obcym organizmie. Myśl o tym, by Łużyce mogły być wolne, świtała w głowach nielicznych tylko osób. Jeszcze niedawno, bo tuż przed wojną myślano raczej o zapoznawaniu świata kulturą łużycką,(…). Ale już w tym czasie, kiedy Niemiec parł zwycięsko na Zachód, gdy bez miłosierdzia gniótł południową Słowiańszczyznę i gdy pijany pewnością stania się panem świata gonił cofające się wojska radzieckie, rodziła się zacięta wola, że Łużyce muszą być wolne, jak wolna musi być cała Słowiańszczyzna. Kiedy zaś karta szczęścia się odwróciła, (…) zaczęło się przedwojenne marzenie zamieniać w wolę. Wy pracowaliście, by swoje stanowisko przeprzeć, a my tu w Polsce rozumiejąc, że zwycięstwo Waszej Idei leży w interesie Polaków, jak i całej Słowiańszczyzny, pomagaliśmy Wam, jak nas stać było. W małych miasteczkach wielkopolskiech, mianowicie w Krotoszynie i tutaj w Jarocinie znajdują się korzenie tego ruchu. Żywię głęboką nadzieję, że niedaleka przyszłość przyniesie Wam, niezłomnym Serbo-Łużyczanom, gorąco upragnioną wolność. Tak Wam dopomóż Bóg! Wolna Serbia Łużycka niech żyje!33

Niestety, jarociński „Prołuż” zakończył swą działalność podobnie, jak miało to miejsce w innych ośrodkach. Prezesa Świerkowskiego spotkały liczne szykany, w tym aresztowania w latach 1947 i 1948 pod pozorem tzw. szeptanej propagandy34. Ostatecznie organizacja przestała działać na przełomie lat 1949 – 195035.

1M. Cichecka, Polska w obronie Łużyc 1945 – 1948, „Mówią Wieki” nr 07/07 (571), lipiec 2007, ISSN 12304018, s. 18 – 19: Protokół zebrania centrali „Prołużu”, APP, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 2, k. 18.

2Tamże; M. Cichecka, op. cit, s. 18 – 19.

3G. Skrukwa, Alojzy Stanisław Matyniak, w: „Gazeta Wielkopolska”, „Gazeta Wyborcza” z dn. 16 listopada 2000 r., s. 10.

4G. Skrukwa, Polski Ruch Obrony Łużyc – zapomniana opozycja (1945 – 1950), „Sprawa Polska. Pismo Chrześcijańsko – Narodowe”, nr 3 (11) rok 2000, s. 12; J. Brodacki, Nad Łużycami polska straż! Nieznane karty działalności Alojzego St. Matyniaka w świetle jego listów, „Zeszyty łużyckie” t. 26, Warszawa 1999, s. 43 – 44.

5B. D-ski, Z kroniki „Prołużu”, „Ratujmy! Jednodniówka prołużycka”, Poznań dn. 21 czerwca 1946 r., s. 9; A. S. Matyniak, O nich zapomninać nam nie wolno!, w: „IV Sorabistyczne Spotkania Promocyjne Wschodnich Łużyc 25 – 27 września 1998 r.”, Stowarzyszenie Promocji Wschodnich Łużyc, Żary 1999, s.55; J. Brodacki, Nad Łużycami polska straż! Nieznane karty działalności Alojzego St. Matyniaka w świetle jego listów, „Zeszyty Łużyckie” t. 26, Warszawa 1999, s. 43.

6G. Skrukwa, Alojzy Stanisław Matyniak, s. 10.

7Pismo Ministerstwa Oświaty z dn. 16 grudnia 1945 r., APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 43.

8Sprawozdanie z podróży służbowej do Poznania, odbytej w dniach 23 – 27 czerwca br., celem zapoznania się z działalnością Akademickiego Związku Przyjaciół Łużyc „Prołuż” podpisane Roman Kochański, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 63 – 64.

9Pismo Ministerstwa Oświaty z dn. 26 marca 1947 r., APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 47.

10M. Cichecka, op. cit., s. 20.

11Tu mieszka naród słowiański – Serbowie Łużyccy, APP, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 1.

12J. Brodacki, Nad Łużycami polska straż! Nieznane karty działalności Alojzego St. Matyniaka w świetle jego listów, „Zeszyty łużyckie” t. 26, Warszawa 1999, s. 47 – 48.

13Notatka bez tytułu i podpisu, opatrzona klauzulą „Tajne”, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 76.

14Sprawozdanie z konferencji przeprowadzonej w Warszawie 18 – 22 XI (rok 1947 – dopisek ołółkiem), APP, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 65.

15Tamże, k. 66.

16Sprawozdanie z konferencji z Dyrektorem Departamentu Środkowej Europy Ministerstwa Sprawa Zagranicznych i przedstawicielami Komitetu Słowiańskiego, 1 – 3 III 1948, PP, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 76.

17Sprawozdanie Marii Zwolińskiej z konferencji przeprowadzonej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, Komitecie Słowiańskim, Centralnym Instytucie Kultury i Ministerstwie Oświaty, PP, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 89 – 90.

18Sprawozdanie z podróży służbowej do Poznania, odbytej w dniach 23 – 27 czerwca br., celem zapoznania się z działalnością Akademickiego Związku Przyjaciół Łużyc „Prołuż” podpisane Roman Kochański, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 63.

19Pismo Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego do Ministerstwa Administracji Publicznej – Departament Polityczny z dn. 12 stycznia 1948 r., APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 51.

20Tamże.

21Sprawozdanie z podróży służbowej do Poznania, odbytej w dniach 23 – 27 czerwca br., celem zapoznania się z działalnością Akademickiego Związku Przyjaciół Łużyc „Prołuż” podpisane Roman Kochański, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 63.

22Tamże.

23Tamże.

24Pismo Urzędu Wojewódzkiego Poznańskiego do Ministerstwa Administracji Publicznej – Departament Polityczny z dn. 23 kwietnia 1949 r. opatrzone klauzulą „Tajne”, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 120, k. 62.

25G. Skrukwa, Alojzy Stanisław Matyniak, s. 10; J. Brodacki, Nad Łużycami polska straż! Nieznane karty działalności Alojzego St. Matyniaka w świetle jego listów, s. 51 – 55.

26Tamże, s. 52.

27M. Ziółkowska – Sobecka, Profesor dr Leon Kacmarek (1911 – 1996), w: „Zeszyty Łużyckie”, t. 17, Warszawa 1996, s. 63 – 64.

28I. Świerkowaka – Nowacka, Mój ojciec – Antoni Świerkowski, współorganizator i sympatyk Polskiego Ruchu Obrony Łużyc „Prołuż” na ziemi jarocińskiej, w: „Zeszyty Łużyckie”, t. 17, Warszawa 1996, s. 84.

29Tamże, s. 85.

30Wieczornica Łużycka 1 IX 1947 w Bursie Gimnazjalnej w Jarocinie, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 56.

31Pismo bez daty i tytułu, prawdopodobnie z okazji uroczystości Uniwersytetu Poznańskiego, zesp. Akademicki Związek Przyjaciół Łużyc „Prołuż”. Zarząd Główny w Poznaniu nr 5411, sygn. 3, Protokoły zebrań i zgromadzeń członków AZPŁ „Prołuż” 1945 – 1948, k. 57.

32Opowiadanie dzieci spisane przez Jana Żura, tłum. Ewa Siatkowska, w: „Zeszyty Łużyckie”, t. 17, Warszawa 1996, s. 63 – 73.

33Przemówienie Leona Kaczmarka zatytułowane „Szanowny Panie Ministrze”, APP, zesp. Zbiór fotografii i kserokopii, nr zesp. 2099, sygn. 119 – kserokopie niektórych dokumentów z teczki prof. Leona Kaczmarka k. 1.

34S. K. Świerkowska, I. Nowacka, O Antku Świerkowskim z Jarocina, Wielkopolskie Muzeum Walk Niepodległościowych, Poznań 2008, ISBN 978-83-921347-8-7, s. 47 – 49.

35I. Świerkowaka – Nowacka, op. cit., s. 86.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: